Mieszkańcy, jak ryby, głosu nie mają
Do godnych politowania scen doszło w czwartek, 19 lutego 2026 r. w Urzędzie Miejskim Karpacza, na posiedzeniu Komisji Ładu Przestrzennego, Gospodarki Komunalnej i Spraw Społecznych.
Posiedzenie Komisji, z licznymi przerwami trwało niespełna 4 godziny.
Wśród omawianych projektów uchwał znalazła się szczególnie bulwersująca sprawa: wyrażenie zgody na zamianę nieruchomości. Chodziło o gminny lokal, w wyjątkowo korzystnym, centralnym położeniu w Karpaczu Górnym – blisko świątyni Wang – który zamiast służyć mieszkańcom ma zostać oddany w prywatne ręce. W zamian miasto uzyskałoby działkę blisko dworca z przeznaczeniem na chodnik.
Mimo że omawianych spraw było więcej, m.in. program opieki nad zwierzętami bezdomnymi, Przewodniczący Mieczysław Pajdzik nikogo z grupy przybyłych mieszkańców nie dopuścił do głosu. Nasze stowarzyszenie również nie miało szans na wypowiedź dotyczącą zagospodarowania przestrzennego. Radny Pajdzik – po raz nie wiadomo który – zmienił wymagania dotyczące udzielania głosu na komisji. Tym razem trzeba było do niego najpierw zadzwonić i złożyć pisemną prośbę do Rady Miejskiej. Argumentował, że nie ma czasu, bo trwają ferie zimowe i radni spieszą się do obsługi gości! Przewodniczący i radni całkiem zapomnieli, że pobierają regularnie niemałe diety, które nie są niczym innym, jak zwrotem kosztów związanych z pełnieniem funkcji!
Próby przekonania Przewodniczącego, żeby jednak tego głosu udzielił, nie odniosły skutku. Zamiast tego straszył wezwaniem Straży Miejskiej i pozwalał sobie na personalne, obraźliwe uwagi.
Sytuacja, w której Przewodniczący Komisji nie radzi sobie z prowadzeniem obrad i za wszelką cenę, na siłę próbuje zamknąć usta mieszkańcom, zmieniając ad hoc warunki zabierania głosu zdarza się nie pierwszy raz. Dlatego palącą sprawą staje się doprecyzowanie zasad udzielania głosu na Komisjach Rady Miejskiej i rozważenie, w tym celu zmiany Statutu Gminy. Taka poprawa umożliwi mieszkańcom Karpacza zabieranie głosu na Komisjach w cywilizowany sposób.
